Stawianie granic w rodzinie – czy to możliwe ? „Nie chcę już tak dłużej” – czyli o trudnej sztuce wyznaczania własnej przestrzeni.
#KawaZPsychologiem
Są chwile, kiedy jedno zdanie potrafi poruszyć całą wewnętrzną lawinę emocji. „Szkoda, że dziś pracujesz, bo mogłabyś przyjechać i posprzątać dom przed majówką” – na pierwszy rzut oka niewinne, nawet rzekomo żartobliwe zdanie, a jednak wywołało potężną reakcję. Nie dlatego, że dotyczyło sprzątania. Chodzi o coś znacznie głębszego – o granice. O szacunek. O prawo do własnego życia.
To właśnie z takich pozornie błahych sytuacji wyłania się jeden z najtrudniejszych emocjonalnie tematów: relacje z bliskimi i próba odzyskania siebie w przestrzeni, w której przez lata uczono nas, że to inni wiedzą lepiej, co dla nas dobre.
Gdy „żart” boli bardziej niż cisza
Sytuacja opisana powyżej – rozmowa córki z matką, która pod przykrywką troski i żartu komunikuje jasno, czego oczekuje – to codzienność wielu osób dorosłych, które próbują żyć na własnych zasadach, ale wciąż czują się, jakby musiały tłumaczyć się ze swoich wyborów.
„Zatrzęsło mną” – mówi dziewczyna. Porównanie do „szmaty do podłogi” jest dojmujące, ale niestety w pełni oddaje emocjonalny stan, w jakim się znalazła. To moment, kiedy całe nasze starania, codzienna walka o siebie, samodzielność, pracę i naukę, zderzają się z komunikatem, który zdaje się te wysiłki lekceważyć. Bo przecież mogłabyś przyjechać i posprzątać.
Nie chodzi o to, by unikać pomocy bliskim. Chodzi o wybór, o wolność decyzji, o szacunek dla naszej rzeczywistości i naszych potrzeb. A kiedy ich nie ma, zaczynamy się dusić.
Stawianie granic w rodzinie – dlaczego to takie trudne?
Stawianie granic bywa trudne, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą one osób, które kochamy – rodziców, rodzeństwa, partnerów. W rodzinach, w których od dzieciństwa uczono nas, że należy się dostosować, że „najpierw obowiązek, potem przyjemność”, że „rodzina jest najważniejsza”, granice jawią się jako akt buntu. A przecież nie chodzi o rewolucję, lecz o normalność – o równowagę, o miejsce na siebie.
Trudność w stawianiu granic wynika z kilku rzeczy:
- Wychowania opartego na podporządkowaniu – gdzie asertywność była tłumiona lub wręcz karana;
- Lęku przed odrzuceniem – bo co jeśli mama się obrazi, tata przestanie dzwonić, siostra uzna nas za egoistów?
- Poczucia winy – bo przecież „tyle dla mnie zrobili”;
- Niewypracowanej tożsamości dorosłego dziecka – które ciałem już dorosłe, ale emocjonalnie nadal czuje się zależne.
Masz prawo żyć po swojemu
Spotkania ze znajomymi, kino, książka, spokojny wieczór bez telefonów – to nie fanaberie. To normalne potrzeby. Młodzi dorośli, którzy próbują się usamodzielnić, często czują się rozdarci między potrzebą lojalności wobec rodziny a chęcią budowania własnego życia. A przecież jedno nie wyklucza drugiego.
Nie ma nic złego w tym, że chcesz:
- mieć czas dla siebie,
- decydować, co robisz w weekend,
- powiedzieć „nie” bez tłumaczenia się z każdej decyzji,
- odpocząć bez poczucia winy.
Szacunek działa w dwie strony. Jeśli masz go okazywać innym, musisz mieć go również dla siebie. A to oznacza: stawianie granic.
Jak zacząć mówić „dość”?
Nie każdy potrafi od razu powiedzieć stanowcze „nie”. To proces, który wymaga odwagi, ale też świadomości. Oto kilka kroków, które mogą pomóc:
- Nazwij swoje emocje – co czujesz, gdy ktoś przekracza Twoje granice? Złość? Smutek? Żal?
- Zrozum swoje potrzeby – może potrzebujesz więcej autonomii, przestrzeni, szacunku?
- Komunikuj jasno i spokojnie – „Nie mogę przyjechać, bo mam zaplanowany weekend. Potrzebuję czasu na odpoczynek.”
- Nie tłumacz się przesadnie – masz prawo do swoich wyborów, nawet jeśli ktoś tego nie rozumie.
- Przygotuj się na opór – rodzina może być zaskoczona, może się buntować. To naturalne. Daj im czas. I sobie też.
Granice to nie egoizm – to szacunek do siebie
Warto raz jeszcze podkreślić: stawianie granic to nie akt egoizmu ani braku miłości. To wyraz dojrzałości i zdrowego podejścia do relacji. To powiedzenie: „kocham Cię, ale jestem osobnym człowiekiem i chcę, żebyś to szanował/a”.
Z czasem, jeśli wytrwasz, bliscy zaczną to rozumieć. A nawet jeśli nie – to Ty przestaniesz żyć w nieustannym napięciu, w gotowości do spełniania oczekiwań, które nigdy się nie kończą.
A jeśli jesteś w podobnej sytuacji…
Jeśli to, co przeczytałaś/eś, brzmi znajomo – odezwij się. Napisz. Podziel się swoją historią. Bo nie jesteś w tym sam/a. Bo warto mówić o tym głośno.
Rodzina to ważna część naszego życia, ale nie może być kosztem naszego zdrowia psychicznego. Masz prawo być sobą. Masz prawo żyć swoim życiem.
A rozmowa… to pierwszy krok do zmiany.
#KawaZPsychologiem
#StawiamGranice
#NieJestemDoSprzątania
#WolnośćToNieWina

Kim jest Psycholog Walki?
Jestem psychologiem specjalizującym się w pracy z ludźmi którzy chcą osiągać cele. Których problemem jest walka z … życiem, biznesem, sportem, … samym sobą.
To nie równa walka i często potrzeba wsparcia w niej. Na moje wsparcie w tej walce możesz liczyć.
ZAPRASZAM – skorzystaj ze spotkania GRATIS – przykładowo na kawie, na spacerze, na luźno w miejscu publicznym, nie w gabinecie – przekonajmy się wspólnie, czy mogę Tobie pomóc.
Obowiązuje mnie tajemnica lekarska – zapewniam całkowitą dyskrecję i poufność naszych spotkań

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.