Akceptacja to jedna z najbardziej podstawowych, a jednocześnie najbardziej złożonych potrzeb człowieka. Wbrew pozorom, nie dotyczy jedynie relacji z innymi – to głęboka, wielowarstwowa więź z samym sobą, z otaczającym nas światem, z różnorodnością i z ciągłym procesem stawania się.
Dlaczego tak bardzo pragniemy akceptacji?
Potrzeba bycia akceptowanym nie jest kaprysem – to fundamentalny element naszej psychicznej stabilności. Kiedy czujemy się akceptowani, wzrasta w nas poczucie bezpieczeństwa, przynależności, wartości. Czujemy się kochani, potrzebni, ważni. W takim stanie umysłu łatwiej nam podejmować wyzwania, rozwijać się, ufać sobie i innym.
Jednak pragnienie akceptacji może mieć też swoją ciemniejszą stronę. W obawie przed jej brakiem, jesteśmy w stanie poświęcić własną tożsamość. Zmieniamy swój wygląd, styl życia, sposób mówienia, a nawet światopogląd – tylko po to, by zostać przyjętym przez grupę, środowisko czy jednostkę, od której zależy nasze poczucie wartości.
Kupujemy ubrania, które nie są w naszym stylu, chodzimy do miejsc, które nas męczą, jemy to, czego nie lubimy, katujemy się na siłowni, nie z pasji, lecz z lęku przed odrzuceniem. W imię „świętego spokoju” milczymy, kiedy powinniśmy mówić. Patrzymy obojętnie na niesprawiedliwość, bo „nie wypada się wychylać”. Boimy się być inni. A przecież… inny nie znaczy gorszy.
Między pragnieniem przynależności a potrzebą autentyczności
Paradoksalnie, w tym samym czasie, w którym dążymy do akceptacji, coraz mocniej odzywa się w nas potrzeba indywidualności. Chcemy być sobą. Chcemy odnaleźć i wyrażać swoją tożsamość, własny głos, unikalny sposób widzenia świata. To napięcie między „chcę być przyjęty” a „chcę być sobą” jest jednym z najtrudniejszych wyzwań współczesnego człowieka.
Kluczem do równowagi jest świadomy wybór i odwaga jego obrony. Akceptacja nie powinna być warunkiem rezygnacji z siebie. Zdrowa, dojrzała akceptacja – ta, której naprawdę warto pragnąć – nie wymaga od nas maski. Wręcz przeciwnie – zaprasza nas do bycia sobą. Pozwala różnić się z godnością, bez lęku przed oceną. I co ważniejsze – uczy patrzeć na innych tymi samymi kryteriami, jakimi patrzymy na siebie.
Akceptacja to nie nagroda za dopasowanie. To decyzja o szacunku – także wtedy, gdy ktoś lub coś jest „inne”.
Siła w „nie wiem” – droga ku prawdziwej akceptacji siebie
„Wiem, że nic nie wiem” – te słowa Sokratesa to nie wyraz ignorancji, lecz pokory i otwartości. To uznanie, że wiedza jest nieskończona, a człowiek – zawsze w drodze. W tym prostym, choć głębokim stwierdzeniu zawiera się coś niezwykle ważnego dla współczesnego człowieka: pozwolenie sobie na niewiedzę jako punkt wyjścia do rozwoju.

Wypowiadając „nie wiem”, możemy zareagować dwojako:
- jako rezygnacja: „nie wiem i już, nie obchodzi mnie to”,
- lub jako otwartość: „nie wiem, ale chcę się dowiedzieć”.
W pierwszym przypadku – zamykamy się, unikamy wysiłku, przestajemy się rozwijać. W drugim – pokazujemy prawdziwą siłę i zaufanie do siebie. Nie musimy wszystkiego wiedzieć. Ważne, by chcieć wiedzieć więcej.
Jak zauważyła Pani Anna Strumińska, przyznanie się do niewiedzy nie odbiera nam wartości – wręcz przeciwnie – może być impulsem do rozwoju, poszukiwań, refleksji. To akt odwagi i samoakceptacji: „nie wiem wszystkiego i to jest w porządku”.
Akceptacja jako codzienna praktyka
Nie bójmy się inności – ani w sobie, ani w innych. Uczmy się od siebie nawzajem, doceniajmy różnorodność nie powierzchownie, lecz w jej głębi. Akceptacja nie jest punktem końcowym – to proces. To codzienna decyzja, by patrzeć życzliwiej. By zamiast oceniać, słuchać. Zamiast walczyć – rozumieć. Zamiast dopasowywać się na siłę – szukać wspólnego gruntu w różnorodności.
Bo przecież…
„Wiem, że nic nie wiem” – to nie słabość, to początek mądrości.
I to właśnie ta mądrość może poprowadzić nas do najważniejszego rodzaju akceptacji – tej, którą dajemy sobie samym. A kiedy zaczniemy naprawdę akceptować siebie – bez masek, bez warunków – wtedy naturalnie pojawi się też miejsce na akceptację innych.
Powodzenia w poszukiwaniach – prawdy, siebie i akceptacji. 🌱

Kim jest Psycholog Walki?
Jestem psychologiem specjalizującym się w pracy z ludźmi którzy chcą osiągać cele. Których problemem jest walka z … życiem, biznesem, sportem, … samym sobą.
To nie równa walka i często potrzeba wsparcia w niej. Na moje wsparcie w tej walce możesz liczyć.
ZAPRASZAM – skorzystaj ze spotkania GRATIS – przykładowo na kawie, na spacerze, na luźno w miejscu publicznym, nie w gabinecie – przekonajmy się wspólnie, czy mogę Tobie pomóc.
Obowiązuje mnie tajemnica lekarska – zapewniam całkowitą dyskrecję i poufność naszych spotkań

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.