By być kim jestem, musiałem to przeżyć.

By być kim jestem, musiałem to przeżyć

By być kim jestem, musiałem to przeżyć. Takie stwierdzenie często słyszę od osób,których los nie oszczędzał. Co ciekawe można podzielić je na dwie grupy. 

By być kim jestem – grupa 1

Jedni mówią tak: Jaki ja jestem biedny, nieszczęśliwy.

Zawsze ”pada na mnie”, kiedy dzieje się coś strasznego.

A to choroba, a to trudności finansowe, a to złe relacje itd. itp.

Są to zazwyczaj osoby, które ”nie odrobiły lekcji’, które nie wyciągnęły wniosków z tego,co je spotkało.

Poza tym, zwykle same przewidują nieszczęścia, utrudnienia, zawirowania.

Biernie zgadzają się na bycie ”ofiarą losu”.                       

By być kim jestem – grupa 2

Druga grupa, to ludzie, którzy każdą trudną sytuację ”przepuścili przez siebie”,

Przeżyli i to czasem bardzo boleśnie choroby, finansowe katastrofy, kłótnie, zdrady itd.,itp.

Różnica polega na tym, że nie są nadal biernymi wyczekującymi kolejnych ciosów.

Nauczyli się bronić, prosić o pomoc kiedy trzeba,

Postanowili dalej nie dać się wykorzystywać, upokarza, wyśmiewać.

Nauczyli się o sobie tego, co jest ich atutem, a co słabszą stroną.

Jednocześnie wszelkie upadki wykorzystują do tego, by zastanowić się jakie błędy popełnili i jak uniknąć ich w przyszłości. Zatem mogę powiedzieć, że są to osoby, które aktywnie biorą udział w swoim życiu.

Sprawdzają się reagując na to, co je spotyka.

Przykład 1 z mojego własnego życia.                        

Otóż w dzieciństwie przeszłam zapalenie opon mózgowych i zapalenie mózgu, okraszone złocistym gronkowcem.

Moje życie zawisło na włosku.

Dzięki poświęceniu rodziców i zaangażowaniu młodej Pani Doktor.(Utytułowane autorytety medyczne postawiły na mnie krzyżyk) udało się przywrócić mnie do żywych.

Padło jednak zastrzeżenie, że po takim miksie mam prawo być mocno opóźniona w stosunku do rówieśników.

Jednak moi rodzice, jakoś ”ogłuchli” na te słowa.

Traktowali mnie bez pobłażliwości.

Byli bardzo wymagający.

Nie szczędzili domowych obowiązków itd.

Nie raz i nie dwa, moje nawrotowe bóle głowy ”umilały ”mi życie tak ”nie daj Bóg”.

Ale kiedy stan się poprawiał sytuacja wracała do normy.

Długo buntowałam się i miałam nawet żal, że tak jest.

Kiedy jednak założyłam rodzinę i z 6 tygodniowym synem zaczęłam dzienne studia ten”trening” samodyscypliny, zarządzania czasem i rozwiązywania problemów w miarę ich pojawiania się okazał się zbawienny.

Czemu?

Bo ja już wiedziałam, że:

Trudności się pokonuje,

a nie zastanawia dlaczego się pojawiły.

Zatem żeby później nadal się kształcić i stać się tym, kim jestem musiałam to przeżyć.

Przykład 2

Pewien Pan, który zgłosił się do mnie po pomoc nie chciał zrozumieć, że ”sypie mu się” kolejny związek, bo popełniał ten sam błąd.

Otóż ”chcąc nieba przychylić” wybrance zamknął ją jak poprzednią w ”złotej klatce”.

Obsypywał drogimi upominkami, zabierał na cudowne wycieczki itd.

Nie pozwalał jednak na kontakty z dotychczasowymi znajomymi, odcinał od rodziny.

Uważał bowiem, że jego towarzystwo jest ”naj” pod każdym względem i powinno jej wystarczyć.

Kiedy dziewczyna zaczęła się buntować, a w końcu odeszła nie mógł pojąć czego ta niewdzięcznica i to kolejna od niego jeszcze chciała.                                           

Tego człowieka zatem przeżycia niczego nie nauczyły, nie wyciągnął wniosków z doświadczenia.                

To trudna ”robota” jednak warta wysiłku, bo pozwala na to by świadomie być tym, kim jesteśmy.

W ten sposób możesz poradzić sobie z wieloma problemami.

Nawet zjeść przysłowiowego wieloryba co już opisywałam w tym artykule: https://psychologwalki.pl/blog/praca-nad-soba/jak-zjesc-wieloryba/

Polecam go serdecznie.

Psycholog Walki - Małgorzata Drozdowska-Pachuta

Kim jest Psycholog Walki?

Jestem psychologiem specjalizującym się w pracy z ludźmi którzy chcą osiągać cele. Których problemem jest walka z … życiem, biznesem, sportem, … samym sobą.

To nie równa walka i często potrzeba wsparcia w niej. Na moje wsparcie w tej walce możesz liczyć.

ZAPRASZAM – skorzystaj ze spotkania GRATIS – przykładowo na kawie, na spacerze, na luźno w miejscu publicznym, nie w gabinecie – przekonajmy się wspólnie, czy mogę Tobie pomóc.

Obowiązuje mnie tajemnica lekarska – zapewniam całkowitą dyskrecję i poufność naszych spotkań